Zupełnie jak w ostatniej książce Stasiuka.
Wszechogarniający marazm.
Tylko pod sklepem, gdzie browara można kupić zawsze tętni życie.
Czasem, nagle, kościół budzi się za sprawą magicznych dźwięków żyjącego na wieży zegara...wtedy miasto na chwilkę ożywa.
Inny świat.Czas płynie wolniej. Zegar prawie stoi w miejscu. Jakby od niechcenia, na przeciw umarłym bijąc udowadnia, że jeszcze żyją. I piją. Pod sklepem.