niedziela, 1 stycznia 2012

Pierogi każdy gotować może...

...ale od początku.
Sobotni poranek, gdzieś koło południa ;-) przywitał nas słonecznie...Wisłok tam gdzie zwykle płynie...








 Poszli my tedy na górę widoki podziwiać, by po trudach podróży świeżym powietrzem odetchnąć!



Kto był to pamięta, że lekko pod górę nie było...
z góry wcale nie łatwiej...a i tacy się znaleźli co na nowo w ten czas się narodzili...


...w górę, w dół, koło cerkwi nieśmiertelnej...byle do chałupy szybciej, byle zjeść coś!
 

A kucharzy było wielu. Kucharki jakoś brać w tym gotowaniu udziału nie chciały.
Znaleźli się tacy (od lewej) co jeść prawie surowe poczęli....



 ....kiedy inni jeszcze, takie rozmrożone lepić do kupy próbowali....




 ...potem wspólnie zupę z pierogów ugotowali...
I tak dziw, że jakoś wszystkich nakarmili.....

środa, 28 grudnia 2011

Świątecznie i nieświątecznie po zawirowaniach...

Świątecznie bo przed chatą stoi ubrana choinka...


...a w oknie świeci kolorowy sznur światełek...

 

A nieświątecznie bo łyknąć niestety musiałem (jak w Matrixie) czerwoną pastylkę i zejść na ziemie...Neo nie będzie. Choć techniczne dało by się to zrobić to nie opłaca się....szara rzeczywistość.


...i nieświątecznie bo pożegnałem się z kolejną ekipą budowlanych fachowców...i teraz więcej sam będę musiał robić...czego wyniki już pierwsze są... udało mi się ogarnąć bałagan (z grubsza tylko po prawdzie ale zawsze) i po małych poprawkach, przybiciu powały i przykręceniu paru płyt moje przyszłe apartamenta kształtu nabrały...



....bez przestrzeni "technicznej" (jakieś 50cm od brzegu z lewa i prawa) to prawie 41m.kw. mojego królestwa....o małej łazience 7m.kw, tylko wspomnę ;-)
Policzyłem.
Środkowy pokój będzie miał 30m.kw. powierzchni z nieco mniejszą od mojej łazienką.
Pokój od północy prawie 20m.kw. plus łazienka.
Ten pierwszy - mój "apartament" już na Sylwestra będzie służył za noclegownie....

poniedziałek, 5 grudnia 2011

A na wschodzie bez zmian...

...zimno, wietrznie i sucho!
Pompy do wody szukałem i do studni zglądałem a tam ledwie 80cm wody od lustra do dna...Pani Natura całkiem już wszystko pomieszała...a może to nie Ona temu winna...my sami?
Szczęśliwie w chacie cieplej coraz...staram się w dolnej części komfort mieszkania podnieść...drzwi wejściowe zamówiłem...tylko przez nieszczęście stolarza, którego warsztat spalił się doszczętnie czas jakiś temu jeszcze ich nie ma...widać tak miało być. Gdzieś to wszystko musi stać zapisane....
Kabelków prądowych nie ma. Kominek porządnie dopiero budować będziem. W końcu to ważne źródło ciepła.
Na poddaszu widać ruch....szkielety ścian działowych dają wyobrażenie tego co w projekcie zapisano.
Dwa pokoje z łazienkami. po prawej stronie Chaty i jeden za łazienką po lewej stronie.




Na dole też zmiany zachodzą powoli. W Chyżówce już prawie  Łazienka jest...za solidną ścianą z bali...


Z ciężkich prac jeszcze  wylewki zostały ale pierwej ogrzewanie podłogi w dwóch izbach sprawić trzeba...w między czasie jeszcze wodę podłączyć. Może uda się jeszcze tej zimy ciepły prysznic wziąć....